Paragliding World Cup 2009, Buzet (Chorwacja)  
12-07-2009 - 18-07-2009
07.17
[aby przejść do galerii kliknij zdjęcie]
Dzisiaj była ostatnia konkurencja tej edycji PWC. Myśleliśmy, ze to będzie krotki task. Kiedy na tablicy zobaczyliśmy 73 km z PZ za gorą Ucka, która to jest przy samym morzu, kolana na nam sie ugięły.
Początek był naprawdę trudny. Było nisko i mocno pod wiatr. Na 10 km zaparkowaliśmy wszyscy na 100 m nad łąkami. Sporo ludzi tam wylądowało. W końcu dolecieliśmy do Ucki i złapaliśmy 6 m. Zrobiliśmy kilka kółek i wyjechaliśmy ponad grań. Szczęki nam opadły jak zobaczyliśmy morze. Od razu powietrze zrobiło się chłodniejsze.
Powrót z wiatrem był już prosty. 60-65 km/h na żaglu. Na mecie było ok 35 pilotów.

Oficjalne wyniki szóstej konkurencji oraz finalne wyniki zawodowTUTAJ

Rafal
 
07.16
[aby przejść do galerii kliknij zdjęcie]
Po 4 konkurencjach jesteśmy juz konkretnie zmęczeni. Monotonią dnia, temperaturą, oczekiwaniem przed startem i powrotami z trasy.
Dzisiaj mieliśmy ambitna trasę 62 km z PZ oddalonym o 20 km od naszej grani w stronę morza. Terma pracowała dobrze, a podstawa była w najlepszym momencie na ponad 2 km. Od początku bylem wysoko i z przodu. W pewnym momencie zdecydowaliśmy z Tomasem zostawić nasza grupę i zaatakować 2 PZ. Nie wyszło nam to na zdrowie. Straciliśmy ponad 10 min na wyskrobanie się z dna dolinki. Ociekło nam sporo pilotów, których później goniliśmy razem z Aljazem. Na ostatnim PZ mieliśmy ok 3 km straty do czołówki. Do mety zostało nam jeszcze 18 km. Dogoniliśmy resztki z pierwszej grupy ale później niestety wybraliśmy złą drogę. Z 15 pilotów tylko Dawidowi i Aljazowi udało się podnieść z nad laki. Ja z reszta wylądowałem. Jutro ostatni dzień zawodów. Walczymy do końca!

Oficjalne wyniki piątej konkurencji oraz po 5 taskach TUTAJ

Rafal
 
07.15
[aby przejść do galerii kliknij zdjęcie]
Dzisiaj mieliśmy 54 km. Trasa po grani bez żadnych PZ w oddali od niej. Cala trasę udało mi się lecieć w czubie. Dzisiaj było naprawdę dobrze, niezła terma i tam gdzie powinna być. Prawdziwe ściganie po graniach.
Ciekawe było ostatnie 5 km przed meta. Chyba trzy razy tasowała się grupka pierwszych pilotow z druga i trzecia. W tym czasie ponad polowa z nich wyladowala. Finalnie bylem w pierwszej 15:)

Oficjalne wyniki czwartej konkurencji oraz po 4 taskach TUTAJ

Rafal
 
07.14
[aby przejść do galerii kliknij zdjęcie]
Dzisiaj bylo do przelecenia 60 km zig-zag po grani. Do godziny 12 nie pojawila sie zadna chmurka na niebie i wygladalo, ze bedzie to bardzo stablilny dzien z rzadka, slaba termika. Kilkanascie minut po starcie ok godz 13 pojawily sie nagle chmury. Wszedzie. Byly nisko ale dzialaly i udalo nam sie przeczekac pod nimi przed otwarciem cylindra startowego.
Po wczorajszym dniu wybralem dzisiaj taktyke dokrecania wszystkiego i podejmowania jak najmniejszego ryzyka na trasie. W polowie trasy spotkalem Renate i Slawka. Zaczelismy leciec razem. Mielismy strate do pierwszej grupy ok 8 km. Wesolo gwarzylismy sobie w kominach i powoli lecielismy do kolejnych PZ.
Nie udalo nam sie doleciec do mety. Zabraklo nam 11 km. Ladowalismy obok naszego domku w wiosce Roc. Na rowerach pojechalismy z gpsami do biura zawodow. A tam mila niespodzianka - jestesmy w pierwszej 20 w dzisiejszej konkurencji:)

Oficjalne wyniki trzeciej konkurencji oraz po 3 taskach TUTAJ

Rafal
 
07.13
[aby przejść do galerii kliknij zdjęcie]
Dzisiaj 63 km. Czesc po grani, reszta powiedzmy po plaskim. Plaskie to tutaj takie male, zalesione pagorki i dolinki.
Po grani termika dzialala jak nalezy. Pozniej bylo juz gorzej. Zla decyzja i szybko bylem na ziemi. Ladowalem na totalnym odludziu obok Joela ze Szwajcari.
Po godzinie dotarlismy do asfaltowej drozki gdzie mila pani listonosz zabrala nas do swojego auta. Rozwieslismy z nia kilka listow po okolicznych gospodarstwach i przyjechalismy do naszej wioski. Swieze pomidory, chleb i dobre wino szybko pozwolily zapomniec nam o dzisiejszej porazce;)


Oficjalne wyniki drugiej konkurencji TUTAJ

Rafal
 
07.12
[aby przejść do galerii kliknij zdjęcie]
Ostatnia europejska eliminacja do tegorocznego superfinalu PWC odbywa sie w Chorwacji w miasteczku Buzet. Polozone jest ono zaraz przy granicy ze Slowenia, ok 30 km od morza. Latam tutaj z Ziolkiem, Michalem i Klaudia.

Dzisiaj wyjechalismy na start o 9.00 rano. Nie wszyscy piloci wyjechali tam ze swoimi glajtami. Dlugo czekalismy zanim organizatorzy je dowiezli. Finalnie odprawa do konkurencji byla spoznina o co najmniej godzine.

Wystartowalem od razu w piekny 3-4 komin. Czekalem prawie godzine pod chmurami na otwarcie okna. Przed nami bylo 63 km trasy. Pierwsze dwa PZ poszly jak po masle - wysoko i z przodu stawki. Odcinek na 3 PZ mielismy pod wiatr. Dodatkowo ruszyla bryza i ci ktorzy byla blisko ziemi zaczeli miec klopoty. Kilku skonczylo na drzewach. W tym czasie staralem trzymac sie wysoko przy chmurach. Razem z Tomasem Braunerem wybralismy swietna droge i dogonilismy pierwszych pilotow na 3 PZ. Pozniej nasze drogi rozeszly sie. Ja w lewo przez doline, on z innymi w prawo na plaskowyz. Po kolejnych 15 km trasy i wykreceniu konkretnego komina bylem prawie pewien dolotu do mety. Ostatnie 10 km to pelny gaz. Na mecie bylo tylko kilka osob wczesiej. Jak dla mnie to byl suuuper dzien.
Ziolek dolecial chwile za mna. Spike ladowal na trasie, a Klaudia nie startowala

Oficjalne wyniki pierwszej konkurencji TUTAJ
 

 

team | wyniki | kalendarz | relacje | xc atlas | nowości | galeria | sponsorzy | linki | meteo